„Zanim rzucisz we mnie kamieniem"

 

Drogi Panie Januszu!

 

        Zgodnie z naszymi ustaleniami, przesyłam do Pana Zaproszenie - jako Wielkiego Gościa VII Festiwal Pieśni Maryjnej w Górecku na Roztoczu, który odbędzie się 04 – sierpnia 2002 roku.

 

Gośćmi naszego Festiwalu były Gwiazdy Wielkiego Formatu.

Miło nam, że zechciał Pan przyjąć naszą propozycję, choć przyznam szczerze nie było łatwo do Pana dotrzeć.

 

        Kiedyś byłem nauczycielem, jak również uczyłem muzyki. Koncert Pański oglądałem wiele lat wstecz w Tomaszowie Lubelskim, a na naszym Roztoczu wiem, że ma Pan bardzo wielu sympatyków, do których i ja należę od początku Pana kariery, a myślę, że prawdopodobnie jesteśmy rówieśnikami. Chciałbym zadać Panu wiele pytań - i proszę o bardzo szeroką wypowiedź na wszystkie zadane moje pytania

 

Ks. Tadeusz Sochan:

Jest XXI - wiek zbliża się wiosna – 2002 r. Czy może nam Pan zdradzić swoją datę urodzenia?

 

Janusz Laskowski:

Moja data urodzenia nie jest żadną tajemnicą. Urodziłem się w pierwszej połowie XX – go wieku 5 – stycznia 1946 roku – jestem z pod znaku Koziorożca. Mam 56 – lat i uważam, że życie zaczyna się dopiero po pięćdziesiątce.

 

Ks. Tadeusz Sochan:

Rozmowa nasza zapowiada się na bardzo szczerą i otwartą. Ale zobaczymy.

Panie Januszu! Jakie były początki Pana przygody z piosenką trwającej tyle lat - przygody, która zaowocowała tak bardzo popularnymi i lubianymi utworami?

 

Janusz Laskowski:

Nie jestem nowicjuszem na polskiej scenie muzycznej. Moje pierwsze kroki muzyczne stawiałem w 1961 roku. Był to pierwszy okres próby grania na gitarze i układania swoich młodzieńczych pierwszych słów o miłości, oraz różnych sprawach, które były początkiem mojej przygody z gitarą i piosenką. Gitara w Polsce była nie osiągalna dla wszystkich, – ale muzyka była tworzona na każdym podwórku - czego dowodem są znani wykonawcy z tamtego okresu, którzy występowali już na Festiwalu Pieśni Maryjnej. Wielkim znakomitym profesjonalnym i nie kwestionowanym autorytetem piosenkarskim był i jest w dalszym ciągu Pan Krzysztof Krawczyk, którego kariera powinna uczyć nasze młode piosenkarskie pokolenia. Moja droga artystyczna nie była usłana różami. Stawiając swoje pierwsze kroki muzyczne nie myślałem, że moje życie oprze się generalnie - właśnie na muzyce i śpiewaniu własnych piosenek – niosących ludziom radość i przyjemność.

W latach sześćdziesiątych założyłem szkolny zespół, a po jakimś czasie przy Związkach Zawodowych Kolejarzy w Białymstoku wspólnie z kolegami stworzyliśmy zespół muzyczny „ ANANASY„ tworząc różny repertuar opierając się na repertuarze Elvisa Presleya Tommi Stylla, Paul Anki, Czaby Czekera – no i legendarnym – najlepszym na świecie zespole „The BEATLES„ Startowałem wówczas w różnych konkursach piosenkarskich - bez żadnych szumnych rezultatów. Graliśmy na wieczorkach tanecznych i zaczynaliśmy być powoli bardzo znani w Białymstoku i województwie. Pobierałem lekcje muzyki – uczyłem się solfeżu i cały czas nie zamykała mi się buzia. Uczyłem się grać na gitarze, którą mi kupiła moja Mama, choć przez cały czas mówiła do mnie – Januszek z tego chleba w życiu nie będziesz miał. Chwilami była nawet zła na mnie, że ja hałasowałem w domu. Zabierałem, więc gitarę i szedłem na strych, gdzie mogłem sobie grać i układać swoje pierwsze piosenki, a przede wszystkim drzeć się ile wlezie, – bo Rock and Rolla trzeba wyśpiewać i wykrzyczeć. Przez cały czas kupowałem pocztówki dźwiękowe i słuchałem swoich idoli.

Kiedy zacząłem układać swoje pierwsze piosenki, a były różne – pomyślałem sobie, że jeżeli różnych wykonawców mogę słuchać na pocztówkach dźwiękowych, to, dlaczego ja sam nie mogę spróbować utrwalić swoich piosenek na takiej pocztówce? W ostatnie wakacje przed wojskiem skomponowałem i napisałem słowa do piosenki „Beata z Albatrosa„ nie przypuszczałem, iż w przyszłości będzie ona moim biznesem na życie. Nagrałem pierwszą pocztówkę z Beatą i dopiero wtedy włożyłem kij w mrowisko, z czego teraz mogę trochę się pośmiać - chociaż wówczas nie wiedziałem, że mój los artystyczny będzie właśnie taki. A sprawa pocztówek dźwiękowych oraz mojej długiej i szerokiej drogi artystycznej- zostanie opisana w przyszłości.

 

Ks. Tadeusz:

Artyści mają swoje ulubione nastroje i tematy. O czym lubi Pan śpiewać najbardziej?

 

Odpowiedź: Chyba zostałem stworzony do rozweselania ludzi, jak również do przekazywania ludziom wszystkiego, co jest piękne, żywe, wesołe, a niejednokrotnie bardzo smutne, przykre, choć prawdziwe. Wydałem 12 – płyt CD, kaset magnetofonowych i wszystkie tematy, a zwłaszcza miłosne i codzienne ludzkie sprawy zostały poruszone w moich piosenkach. Mam życzliwy stosunek do ludzi, – chociaż często mnie różne sytuacje drażnią. Nie znoszę wśród ludzi braku tolerancji dla innego człowieka. Lubię śpiewać o wszystkim. Unikam śpiewających tematów o śmierci.

 

Ks. Tadeusz:

Wiecznie płynący czas unosi nas ze sobą i zmienia. Jak zmieniła się pana twórczość na przestrzeni lat? Co o tym zadecydowało? Jakim wartościom jest Pan nadal wierny w swoich piosenkach?

 

Odpowiedź: Kiedy zaczynałem swoją przygodę z piosenką byłem młodzieńcem, któremu się wydawało, że cały świat do niego należy. Dalsze lata trochę ostudziły mój optymistyczny zapał do świata. Jestem dorosłym i bardzo dojrzałym człowiekiem. Inaczej pisze się o pierwszej miłości mając lat osiemnaście, a zupełnie inaczej pisze, kiedy jest się dorosłym i dojrzałym człowiekiem, chociaż słowa są takie same. Moja twórczość młodzieńcza urzekła ludzi swoją prostotą i bezpośredniością przekazywanych różnych tematów. Obecnie rozważam wszystko za i przeciw, ale w dalszym ciągu tęsknię za prostotą pisania pięknych piosenek i zbyt daleko od nich nie chcę odbiegać.

Wraz z moją małżonką wychowaliśmy dwoje dzieci. Syn nasz jest studentem i również zaczyna lubić muzykę. Córka nasza ukończyła szanowaną Wyższą Uczelnię. Wyszła za mąż. Mamy dobrego zięcia. Wnieśli w nasze życie wiele radości dając nam wnuka. Jestem dziadkiem i w dalszym ciągu mam, dla kogo śpiewać, a wnuczek nasz jest obecnie największym moim fanem. Wiosną zacznę na piasku pisać i pokazywać mu pierwsze nutki. W dalszym ciągu będę się starał w swoich piosenkach nieść ludziom radość wytykać zło wśród ludzi i tworzyć tak, – aby moje piosenki można śpiewać przy goleniu, ognisku obozowym, a także w rodzinnym gronie w całej Polsce i na całym świecie polonijnym.

 

Ks. Tadeusz:

Jedną z piosenek zatytułował Pan „Świat nie wierzy łzom „

Co – według – Pana – jest największym dramatem człowieka we współczesnym świecie?

 

Odpowiedź: Piosenkę „Świat nie wierzy łzom „ skomponowałem na swojej trasie estradowej w bardzo smutnych okolicznościach, w tym hotelu gdzie mieszkaliśmy odbywała się stypa. Wszyscy byli ubrani na czarno, chociaż była sobota. Piosenka ta już była w moim zamyśle kompozytorskim.

Telefonicznie podałem temat i treść historii mojemu Przyjacielowi - Ryszardowi Ulickiemu, który w 1976 r. napisał mi słynne „ Kolorowe Jarmarki „w szybkim czasie otrzymałem piękny tekst p.t.: „Świat nie wierzy łzom„ powstała jedna z piękniejszych piosenek, która obiegła całą Polskę i cały świat polonijny włącznie z Antypodami - gdzie śpiewałem, a ludzie wstawali, – co po niektórzy płakali i śpiewali razem ze mną. Tak było w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Europie i w Łęczycy, gdzie ta właśnie piosenka powstała.

Jeżeli chodzi o dramat człowieka we współczesnym świecie, to w obecnej dobie mas – mediów, oraz dostępu do szeroko pojętego Internetu – można zobaczyć wszystko. Najbardziej martwi mnie a t a k  j e d n e g o  człowieka na d r u g i e go czego przykładem jest 11 września 2001r  w Nowym Yorku – gdzie również występowałem ze swoim koncertem.

 

Ks. Tadeusz:

Każdy z nas ma swoje osobiste odkrycia i prawdy życiowe, którymi chciałby podzielić się z innymi ludźmi. Co chciałby Pan powiedzieć tym, którzy słuchają Pana piosenek?

 

Odpowiedź:

W moim życiu artystycznym było wiele odkryć i przykrych spraw. Ja na to odpowiedziałem piosenką:

 

„Zanim rzucisz we mnie kamieniem

Zanim powiesz słowo złe...

Zapytaj skąd idę, – kim jestem!

Co ludziom daję, – co od nich chcę?

Czym mam wypełnione serce?

Jaki los nauczył mnie grać?

O czym śpiewam w swojej piosence!

Co mógłbym ludziom dać?

 

Wszystkich, którzy słuchają moich piosenek serdecznie pozdrawiam i zapraszam na koncert 4 sierpnia 2002 r. do Górecka Kościelnego. Dla nich tworzę i śpiewam. Bo czym - że jest twórczość bez odbioru? Przy okazji podaję adres gdzie można zakupić moje nowe płyty CD, oraz kasety. Białystok, ul. 27-go Lipca 26 Firma Magton, również za pośrednictwem Internetu.

 

Ks. Tadeusz:

Fiodor Dostojewski powiedział kiedyś „ Na różnych drogach Bóg odnajduje człowieka „ Jest to wzajemne szukanie, gdyż człowiek również dąży do swego Stwórcy. Co pomaga Panu odkrywać prawdę o Bogu, w jakich sytuacjach i zdarzeniach odczytuje Pan Jego obecność?

 

Odpowiedź:

Pierwszego pacierza w dzieciństwie uczyła mnie moja mama. Mówiła mi, co to jest Bóg. Zaś katechizmu uczyła nas katechetka po kryjomu w życie w lejach po bombach - niestety w strachu. Później to wszystko się zmieniło. Jestem człowiekiem wierzącym i praktykującym w miarę mojego czasu. Staram się nie wzywać Pana Boga na daremnie, choć często kieruję piękne słowa w stronę Stwórcy, a pięknych słów mi nie brakuje.

 

Design by Yuriy Petrovskyy