|
Bogdan
Trojanek - lider zespołu cygańskiego „Terne Roma”
był gościem ks. Tadeusza Sochana, proboszcza parafii
Górecko Kościelne. Owocem tego spotkania jest
poniższy wywiad dla czytelników „Wiadomości
Józefowskich".
Ks.
Tadeusz Sochan: - Szczecinek, gdzie mieszkasz na
stałe, to miejscowość w północno - zachodniej
Polsce. Dlaczego wybrałeś Górecko Kościelne na
miejsce odpoczynku między koncertami? Musiałeś przecież
pokonać setki kilometrów.
Bogdan
Trojanek: - To nie stało się tak nagle. O Górecku
i Roztoczu opowiadał mi mój przyjaciel Janusz
Laskowski, który przed paru laty śpiewał w góreckim
amfiteatrze. On też ułożył muzykę do cudownej legendy
o Roztoczu, autorstwa ks. Tadeusza. Mocno poruszyła
mnie ta opowieść o Górecku, przy mojej cygańskiej
wyobraźni, zobaczyłem tę krainę jak na dłoni. Kocham
przyrodę, leśne uroczyska i dobrych ludzi. Wyssałem
to z mlekiem matki, także miłość do wędrówki.
To mam w sobie. I nie trzeba było długo czekać na realizację
mojego cichego planu. Przez Janusza poznałem się z ks.
Tadeuszem. Najpierw były rozmowy telefoniczne i e-maile,
w których było tyle ciepła, dobra i życzliwości,
że zostaliśmy przyjaciółmi, l tak po cygańsku,
uciekłem w nawale pracy, nikomu nic nie mówiąc,
gdzie jadę, pod skrzydłami nocy, dosłownie po kryjomu
przyjechałem do Górecka. To było zaskoczenie
i dla księdza. Przyznam, że miałem także potrzebę duszy,
porozmawiać z kapłanem.
Ks.
Tadeusz Sochan: - Życie Cygana w powszechnym mniemaniu
to wędrówka. Mówią, że Cygan w jednym
miejscu długo nie zagrzeje. Czy nadal cygańskie tabory
jeżdżą po Polsce?
Bogdan
Trojanek: Na jednej z płyt mojego zespołu umieściłem
parlando następującej treści: „ Cygan z pieśnią
się rodzi i z pieśnią umiera. Nie wierzycie? Spytajcie
rzek, lasów, łąk!
Zapraszamy
do naszego taboru, niech nasze piosenki zamieszkają
w waszych sercach!" W słowach tych mieści się odpowiedź
na księdza pytanie. Minęło już 40 lat, jak zakazano
nam życia w taborze, ale w sercu tkwi tęsknota i sentyment
do tamtych czasów, do taboru. Nie da się zatrzeć
tego, czym żyły poprzednie pokolenia Cyganów
i dlatego organizujemy tabory o charakterze widowiskowym.
Ich celem jest pielęgnacja naszych tradycji kulturowych,
tak bardzo ważne to jest dla młodego pokolenia Cyganów,
aby wiedzieli, kim są, gdzie są ich korzenie, aby byli
świadomi swojej tożsamości etnicznej. My, Cyganie nie
posiadamy zabytków kultury o charakterze materialnym,
nie mamy dworów, pałaców.... Naszą kulturę
przechowujemy w sercach, a jest nią muzyka, taniec,
piosenka, tradycje... Uzupełnieniem odpowiedzi na pytanie
niech będzie fragment tekstu z mojej piosenki „Domem
był nasz tabor i zielony las, nie ma już taborów,
został ognisk ślad. Żyje jeszcze ta muzyka, której
kiedyś nauczyła nas, bystra woda i zielony, stary las."
Ks.
Tadeusz Sochan: - Jak już mówimy o obrazie
Cygana, to trzeba zacytować słowa tych, którzy
postrzegają Cyganów jako artystów, spryciarzy,
którzy niekoniecznie są uczciwi. Co Ty na to?
Bogdan
Trojanek: - Nikt nie jest doskonały. Tak sądzić
nas nie można. Znamy powiedzenie Jezusa „ Kto
z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem
". Jak obserwuję życie ludzi, to w każdej społeczności
dają się zauważyć cwaniacy, spryciarze i nieuczciwi.
My,
Cyganie też z tej samej gliny ulepieni. W przeszłości,
w czasach taborów nie raz byliśmy głodni, pogardzani,
zamykano przed nami drzwi. Owszem, zdarzało się, że
bieda czyniła kogoś nieuczciwym, ale nie dotyczy to
tylko Cygana.
Ks.
Tadeusz Sochan: - Przed laty, gdy pracowałem w Łomży,
ochrzciłem wiele dzieci cygańskich, błogosławiłem cygańskie
małżeństwa, przygotowywałem ich dzieci do I Komunii
Św. Przyznam, że między tymi wydarzeniami, później
bardzo rzadko widziałem ich w kościele. Czy w ogóle
Cyganie są ludźmi praktykującymi?
Bogdan
Trojanek: - Cyganie to naród chrześcijański,
religijny. Jak umieliśmy, tak modliliśmy się przez wieki,
daleko w lasach, na łące. Boga-Stwórcę dostrzegaliśmy
w pięknie przyrody, w szalejącej burzy z piorunami,
w rwących potokach, w szumie sosnowych lasów,
w śpiewie ptaków. To była wspaniała świątynia
pod gołym niebem. W dawnych czasach traktowano nas,
jak przybyszów z księżyca, niejednokrotnie odrzucano
nas. Lepiej czuliśmy się w tej naturalnej świątyni Bożej,
i oddawaliśmy Mu cześć, jak umieliśmy. Ale czy to tylko
nasza wina, że jeszcze zbyt mało nas widać w świątyniach?
Nikt nie zajmował się duszpasterstwem Cyganów.
Dopiero od niedawna mamy swojego krajowego duszpasterza.
Od niedawna mamy sanktuaria, w których możemy
się spotykać i modlić, chodzimy na pielgrzymki, od niedawna
kapłani odwiedzają nasze rodziny w czasie kolędy. Bardzo
kochamy papieża Jana Pawła II, który darzy nas
wielką życzliwością. Jego zasługą jest to, że bardzo
ożywiła się nasza wiara. Brakuje nam jeszcze podstawowej
wiedzy teologicznej, zbyt mało jeszcze znamy Pismo Święte.
Wiemy, co robić w lesie, jak palić ognisko, jak układać
piosenki. Tak, jak ptakowi wyrastają skrzydła i wie,
że trzeba latać, tak i my, Cyganie, mamy dużo wiedzy
niepisanej i trzeba jeszcze wiele czasu, aby wszystko
uporządkować. Mentalności człowieka nie da się tak szybko
zmienić.
Ks.
Tadeusz Sochan:- Cygański dom to wspólnota
wielu pokoleń: dziadkowie, rodzice, dzieci, wnuki, prawnuki.
Czym dla Cygana jest rodzina?
Bogdan
Trojanek: - Co jest warte drzewo bez liści? Rodzina
to wielki skarb, który trzeba kochać. Wybudowałem
dom, mam dzieci, posadziłem wiele drzew. Moja rodzina
jest przykładem trwałej więzi, kierujemy się najlepszym
w świecie prawem, którym jest Dekalog. Jest w
mojej rodzinie wielki szacunek dla rodziców,
dziadków, rodzeństwa. W rodzinie nauczyłem się
szacunku dla drugiego człowieka. W rodzinie doświadczyłem
biedy materialnej, stąd doskonale rozumiem ludzi potrzebujących,
biednych, potrafię z nimi zjednoczyć się i pomagam im.
Rodzina dla mnie, to także szersze pojęcie, to nie tylko
bliscy i krewni, ale to dobrzy znajomi, przyjaciele,
to ciepło i miłość, którą mam dla innych a inni
dla mnie. Jesteśmy szczęśliwą rodziną!
Ks.
Tadeusz Sochan: - Jak to jest z waszym królem
cygańskim? Jaką pełni funkcję, jaką ma pozycję, jak
jest wybierany?
Bogdan
Trojanek: - Nasz król nazywa się Henryk Kozłowski,
mieszka w Nowym Dworze Mazowieckim. Władza królewska
przekazywana jest z ojca na syna. Bardzo szanujemy naszego
króla. Stoi on na czele prawa cygańskiego. Oczywiście
podlegamy też pod pisane prawo polskie. Król
do pomocy ma Radę Romów i Sąd. Tak, jak w każdej
społeczności i u nas zdarzają się różne konflikty
i spory, stąd istnieje potrzeba instancji, która
rozstrzyga pewne kwestie. Jeśli np. Cygan dopuściłby
się zabójstwa, pozostaje wówczas sam,
wyrzucany jest poza społeczność, wegetuje i jest tułaczem,
jak Kain.
Ks.
Tadeusz Sochan: - Myślę, że choć mieszkamy obok
siebie, spotykamy się przy różnych okazjach,
my Polacy, niewiele wiemy o Cyganach. Skąd tak naprawdę
jesteście i jak kształtowały się wasze dzieje?
Bogdan
Trojanek: - Cygan nie ma ojczyzny. Cygan to wieczny
tułacz. Jesteśmy potomkami Cyganów z kasty Złotników,
którzy przed tysiącem lat opuścili Indie, nie
mogąc się pogodzić z niewolą, narzuconą przez najeźdźców
z Egiptu. Przez wiele wieków wędrowali po świecie,
gdzie próbowano odebrać im tożsamość, wolność
i dumę — wszystko to, co symbolizuje noszone przez
nich złoto. Prawdziwego skarbu Cyganów nikomu
nie udało się zabrać. Ten skarb to nasza muzyka, język,
kultura i obyczaje, które pielęgnujemy i chronimy.
Nasi przodkowie do Polski przybyli pod koniec XV wieku,
mieli przywilej swobodnego przemieszczania się i uprawiali
-wolne zawody, jak wróżbiarstwo, sztuki cyrkowe,
handel końmi, kotlarstwo, wreszcie granie i śpiewanie
dla panujących i gawiedzi.
Ks.
Tadeusz Sochan: - Jesteś Cyganem, żyjesz w Polsce,
więcej w Tobie Cygana czy Polaka?
Bogdan
Trojanek: - Człowieka! Nie można się dzielić. Liczy
się człowiek i jego wartość. Jest przysłowie: „Jak
cię widzą, tak cię piszą". Dla mnie ważny jest
człowiek, nie patrzę na kolor oczu czy skóry.
Na
scenie jestem Cyganem, wychowałem się w kulturze cygańskiej,
wciąż coś mi w duszy gra po cygańsku. Zawsze z dumą
mówię: jestem polskim Cyganem i Polska jest moją
Ojczyzną, i nigdzie na świecie nie znajdę miejsca oprócz
Polski. Tu chcę żyć dzień po dniu. Jak ptak, odlatuję
czasem do obcych krajów, ale zawsze tęsknię i
wracam do swego gniazda. Jestem patriotą.
Ks.
Tadeusz Sochan: - W sierpniu, tego roku odbędzie
się w Górecku dziesiąty jubileuszowy Festiwal
Pieśni Maryjnej. Podczas tej edycji Ty i Twój
Zespół wystąpicie w wieczornym koncercie z muzyką
cygańską. Myślę, że to będzie wyjątkowe widowisko. Czy
możemy już dziś coś o nim powiedzieć?
Bogdan
Trojanek: - To wielki zaszczyt być gościem dziesiątego
jubileuszowego Festiwalu w Górecku, w amfiteatrze,
gdzie występowały sławne gwiazdy polskiej piosenki.
Postaramy się zdobyć serca góreckiej publiczności,
opowiemy o naszym życiu i tradycjach, a przede wszystkim
zagramy i zaśpiewamy na cygańską nutę. Podzielimy się
cygańską radością. Tak więc do zobaczenia w Górecku
Kościelnym.
Serdecznie
pozdrawiam Czytelników „ Wiadomości Józefowskich
".

|